balowałam balowałam i na sylwestra doigrałam się choroby. przecież nie mogło być całkowicie idealnie.? no ale trudno mimo kapiącego nosa, zmienionego głosu, obrzękniętych kolan nie zamierzam odpuścić sobie Sylwestrowej nocy! mało tego zamierzam wybawić się za wsze czasy!
podsumowanie roku... brzmi zabawnie. ale chyba był udany. ciesze się z podjętych decyzji, cieszę się ze świadomości związanej z wiekiem, ciesze się z związków choć chyba bardziej z rozstań...
cieszę się ze zdanej próbnej, cieszę się w sumie ze wszystkiego... jedyne czego mi brak i muszę podsumować jako minus owego roku jest nagły brak dobrego kumpla który podjął pochopną decyzję i już nie możemy tego zmienić...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz